wtorek, 27 marca 2012

Ogłoszenie

Ogłoszenie!!!
Przepraszam, że tak długo nie piszę!
Nie mam czasu i weny,
więc musicie poczekać jeszcze tydzień.

Do zobaczenia
Mara♥

sobota, 17 marca 2012

Rozdział 45

Rozdział 45

- Czyli... Nina... że... ona - zająkała się Amber.
- Ona jest moją ochroną, zgadza się - przyznała Senkhara.
- Ale on jest obrońcą - powiedział Victor wchodząc do salonu.
- Kto? - spytałam.
- Eddie. Masz przy sobie ten pierścień od ojca? - spytał Victor.
- Tak - odpowiedział Eddie wzkazując mały pierścień na palcu.
- Chwyć Ninę za rękę - nakazał Victor. Eddie podszedł do Senkhary i chwycił jej ramie. Zamiast Senkhary znów pojawiła się Nina.
- Mam z nią chodzić za rękę? - spytał Eddie.
- Tak by było najlepiej - przyznał Victor i wyszedł.
- Mam być zazdrosna? - szepneła mi na ucho Patricia.
- Nie. On cię kocha, ale musi chronić Ninę. Popatrz na jego minę - powiedziałam. Eddie miał obrzydzoną minę i wpatrywał się w Alfie'go. Też nie czułabym się najlepiej trzymając za rękę Mick'a.
- Dzięki za radę - powiedziała Patricia i odeszła.
- Kim ty jesteś? - spytał Eddie patrząc na mnie.
- Eddie nie wygłupiaj się - powiedziałam i uświadomiłam sobie, że on ma powarzną minę.
- Powiesz mi co ja tu robię? - spytał.
- Alfie! Chodź na słówko. Ty też - chwyciłam Eddie'go za remię i pociągnęłam do hollu.
- On stracił pamięć! - powiedziałam do Alfie'go.
- Dlaczego? - spytał.
- Może dlatego, że ktoś nim rzucił o śmietnik? - spytałam sarkastycznie.
- Możliwe - przyznał Eddie.
- Rozumiesz coś? - spytałam go.
- Mama dała mi rower kiedy miałem 9 lat i było wielkie BUMMMMM - wyrecytował Eddie.
- Jest na poziomie 4- tero latak. Może za godzinę dojdzie to siebie. Poczekajmy - zaproponował Alfie.
- Skąd wiesz, że on się nie cofa w rozwoju? - spytałam. 
- Nie wiem. To tylko przypuszczenia - przyznał.
- Rower miał dwa koła i zero chamulców. Koło się przekrzywiło i wybuchło - powiedział Eddie.
- Co wiesz o Patrici Williamson? - spytałam Eddie'go.
- Oberwałem książką i spadłem z kanapy bo sześć chomików weszło do pokoju - opowiadał dalej Eddie.
- To nie ma sensu - powiedział Alfie.
- Kiedy poszłem do szkoły kolega dźgnął mnie ołówkiem i pobiegłem do konserwatora. Zaszył mi guza i posłał do  hydraulika na 9:00 - powiedział Eddie.
- Na początku myślałam, że on mówi o swoich przygodach, ale zaczęłam w to wątpić - przyznałam.
- Kolejka górska miała metr i jeździła wokół stadionu piłkarskiego a ja chodziłem w klapkach - opowiadał Eddie.
- Jak myślisz skąd mu się biorą takie historie? - spytał Alfie.
- To wyobraźnia. Zaczynam myśleć, że to jego marzenia - powiedziałam.
- Kotek zjadł ciężąrówkę i wypił kakao. Potem odpoczywał przez cztery lata i poszedł na zakupy do centrum handlowego - wyrecytował Eddie.
- On się zachowuje jak maszyna - przyznałam.
- Zaraz przyniosę zimny okład - zaproponował Alfie i pobiegł do kuchni. Położyłam Eddie'go na podłodze i zaczęłam wsłuchiwać się w jego opowiadania:
- Książka miała trzy strony, pięć kartek i dwie okładki - zaczął powtarzać to zdanie. Nagle wpadłam na pomysł. Zapisałam numery: 03.05.02. Kiedy wrócił Alfie powiedziałam:
- On chce nam przekazać ciąg liczb. To jest adres albo telefon. Zapamiętałeś wcześniejsze liczby?
- Tak. Napiszę ci je - odpowiedział i zaczął pisać.
- To te liczby? - spytałam, kiedy pokazał mi kartkę.
- 9209614 - wyrecytował Alfie.
- To numer telefonu. Te pozostałe to...
- Adres - dokończył za mnie Alfie.
- Ktoś mieszka pod 9/5 2. To nie ma sensu. Nie ma ulicy o nazwie dwa - powiedziałam.
- Jest szosa 2 - przyznał Alfie.
- Idziemy tam? - spytałam.
- Pewnie, że tak - odpowiedział Alfie i wyszliśmy z domu, zostawiając Eddie'go na podłodze.
- Czym jedziemy? - spytałam.
- Taxi - powiedział Alfie i wsiedliśmy do nadjeżdżającego samochodu taxi.
- Proszę nas zawieść na szosę 2 dom nr.5 - nakazał Alfie.
- Zaraz tam będziemy - zawiadomił kierowca i ruszył. Jechaliśmy pół godziny a kiedy dojechaliśmy szczęki nam opadły.
- To dom Sarah Frobisher - Smythe - przyznałam.


3 komentarze = ciąg dalszy

czwartek, 15 marca 2012

Rozdział 44

Rozdział 44

- Eddie jesteś pewny? - spytał Alfie. Siedzieliśmy z Eddie'm w samochodzie i wypytywaliśmy o wszystko.
- To niemożliwe! Otrząśnij się wreszcie! - krzyknęłam.
- Proszę ciszej - ostrzegł kierowca.
- Przepraszam to się więcej nie powtórzy - odpowiedziałam.
- Nie mogłeś zobaczyć Senkhary. Ona nie żyje. Dedła - wmawiał mu Alfie.
- On tylko mówi co widział. Nie czepiaj się go - uspokoiłam.
- Jesteś pewny? - spytał Alfie.
- Tak. Tam był Rufus z Senkharą. Nie mylę się - powiedział Eddie.
- Czyli udało jej się wróci - przyznałam.
- Prawdopodobnie. To był jej duch w czarnej mgle - sprostował.
- Czyli wciąż ma nas pod kontrolą - stwierdziłam.
- O co ci chodzi? - spytał Alfie.
- Może nas porwać albo opętać. Jest w pełni mocy - wytłumaczyłam.
- To po co ja prałem spodnie? - oburzył się Alfie. Spojrzeliśmy z Eddie'm na niego podejrzliwie.
- Alfie czy ty...?
- lepiej tego nie mów - przerwał mi i dał pieniądze kierowcy. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do Domu Anubisa.
- Oddajcie mi maskę Anubisa! - krzyknął ktoś w salonie. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Ninę opętaną przez Senkharę.
W koncie siedzieli Fabian, Amber, Joy i Patricia.
- Wiedziałem! Zabierzcie mnie od niej - krzyknął Eddie i pobiegł do męskiej toalety.
- Przynajmniej on jest bezpieczny. Masz jakiś pomysł? - spytał Alfie.
- Znowu szantażuje nas Niną, więc znamy reguły gry - przyznałam.
- Co? - oburzył się Alfie.
- Wiesz o co mi chodzi! - odpowiedziałam i popchnęłam go do salonu.
- Jak dawno was nie widziałam dzieci - powiedziała Senkhara.
- Czego chcesz? - spytał Alfie.
- Maskę Anubisa! - krzyknęła.
- Już raz ją dostałaś! - odpowiedział Alfie.
- Tym razem Rufus ją chce i dobrze o tym wiecie! - powiedziała.
- Masz rację. Czy dalej jesteś uczulona na miłość? - spytałam.
- Jak każdy zły charakter - przyznała.
- Wyczuwasz tu jakąś miłość? - spytał Alfie.
- Tak nawet więcej niż jedno uczucie miłości - powiedziała.
- Jak to działa? Ktoś ma powiedzieć, że kogoś kocha? - spytałam.
- Dziewczyno to nie takie łatwe. Potrzebny jest pocałunek lub ślub a nie tylko wyznanie - odpowiedziała znudzona Senkhara.
- Alfie chodź na stronę! - pociągnęłam go do kuchni.
- Kochasz Amber? - spytałam.
- No pewnie, że tak ale ona ma do mnie mieszane uczucia - przyznał.
- Wolisz ją pocałować czy poprosić o rękę? - spytałam żartobliwie.
- Poprosi o rękę ale ona się nie zgodzi więc zostaje pocałunek na co też się nie zgodzi - stwierdził Alfie.
- Alfie nie masz wyjścia i ona też więc jakoś się dogadacie - powiedziałam.
- Nie lubię tego, że jesteś taka mądra, troskliwa i wyrozumiała - przyznał.
- Ja też cię lubię - powiedziałam sarkastycznie i wepchnęłam go do salonu.
- Kocham Amber! - krzyknął.
- Idioto idź ją pocałuj - szepnęła Joy w jego kierunku.
- Dobra! Dobra. Ale niech ktoś przekona Amber - odpowiedział Alfie i poszedł w jej stronę. Amber wstała i sama go pocałowała.
- Byłam tak blisko ale wszystko przepadło! - krzyknęła Senkhara.
- Czemu nie umarłaś? - spytałam widząc, że Senkhara wciąż żyje.
- Ponieważ jestem w ciele waszej koleżanki - wyznała.




3 komentarze = ciąg dalszy


Ostatnio nie mam pomysłów więc pewnie się wam nie spodoba :(  

wtorek, 13 marca 2012

Ogłoszenie!

Ołoszenie!
 Założyłam nowy blog i nie cieszy się popularnością.
Więc w polecanych blogach dodam link do niego!
Mam nadzieję, że się wam spodoba!  

Mara Jaffray

Rozdział 43

Rozdział 43

- Znalazłam! Jerome chodź tu - krzyknęłam. Poczekałam chwilę i przypomniałam sobie, że go nie ma. Poszłam do kuchni zrobić sobie zapiekankę i zobaczyłam, że w zlewie coś leży. 
- Kluczyki - stwierdziłam. Była przyczepiona do nick zawieszka z napisem "Będę cię szukał".
- To jest dziwne - powiedziałam sama do siebie i wróciłam do salonu. Mój komputer zniknął.
- Dobra. Kto tu jest? Nie będę się bawić w chowanego!
Nagle przewrócił się stół i ktoś rzucił we mnie jabłkiem. Wybiegłam z salonu i pobiegłam do swojego pokoju. Wzięłam swój portfel i telefon. 
- Kto tu jest? Co chcesz zrobić? - krzyknęłam. Z szafy wypadła kurtka Patrici. Z kieszeni wypadło zdjęcie Jerome'a.
- Uważaj na niego! Trzymaj się go bo ktoś chce ci go odebrać - ostrzegł mnie głos starszej kobiety.
- Kto chce mi go odebrać? - krzyknęłam do szafy. Nagle do pokoju wszedł Alfie śmiejąc się. 
- Jakbyś widziała swoją minę - powiedział. Popatrzyłam na niego oburzonym wzrokiem i nadepnęłam mu na stopę.
- Alfie zwariowałeś? - krzyknęłam.
- Nie, ale to nie moja robota. Zabawnie to wyglądało, ale to nie ja - przyznał.
- Więc kto? - spytałam.
- Rufus - powiedział Alfie.
- Rufus? Naprawdę? On jest za lasem! - odpowiedziałam.
- Właśnie nie. W budynku był tylko Jerome, ale nie mogliśmy tam wejść. Rufus gdzieś poszedł - powiedział Alfie.
- Teraz nie możemy go śledzić! Zabrał mój komputer - powiedziałam.
- Ja chcę do domu - stwierdził Alfie.
- Przestań! Uratujemy Jerome'a i zniszczymy Rufusa. Chyba - dodałam pod nosem.
- Słyszałem - przyznał Alfie. Uśmiechnęłam się do niego i zeszliśmy na dół. 
- Kiedy wróci reszta? - spytałam.
- Nie wiem. Patricia poszła do sklepu a Fabian do szpitala - odpowiedział. 
- Spotkaliście Eddie'go? - spytałam.
- Nie. Przecież miał zostać z tobą - powiedział.
- Poszedł za wami żeby chronić Patricię - przyznałam.
- Gdzie on jest? - spytał Alfie. Wybiegłam z domu i wezwałam taxówkę. Pojechaliśmy do lasu, ale kierowca nie chciał jechać dalej i mósieliśmy wysiąść kilometr od celu.
- I co teraz pani mądra? - spytał Alfie.
- Idziemy szukać Eddie'go - stwierdziłam. Szliśmy tym lasem aż zobaczyłam coś przy drzewie.
- To Eddie! - krzyknął Alfie. Podbiegliśmy do niego i pomogliśmy wstać.
- Eddie żyjesz? - spytałam.
- Był tam czarny samochód i róża. Tak mnie kusiło. Nie powstrzymałem się i wziąłem ją - zaczął opowiadać.
- O czym on mówi? - spytał Alfie.
- To szok po urazowy - przyznałam.
- Wyjdzie z tego? - spytał Alfie.
- Raczej tak. Nie widać żadnych ran. Chyba nic mu nie jest - stwierdziłam.
- Chciałem dać ją Patrici ale mi się nie udało. Zaskoczył mnie i popchnął. Słuchacie? - spytał Eddie.
- To ty mówisz na serio? - spytałam zaskoczona.
- No tak. Opowiadam co się stało - przyznał.


3 komentarze = ciąg dalszy  

poniedziałek, 12 marca 2012

Rozdział 42

Rozdział 42

- Amber! Skup się! Widzieliście go tu? - spytałam. Staliśmy w rowerowni i szukaliśmy śladów po Rufusie.
- Jerome siedział w rogu związany i kłócił się o coć z Rufusem - powiedziała Amber.
- Patrz! Portfel Jeroma - krzyknął Fabian klepiąc mnie po ramieniu.
- Bez pieniędzy - zauważyłam.
- Czuję się jak w jakimś kiepskim serialu kryminalnym - powiedział Alfie.
- Czemu kiepskim? - spytała Amber.
- Ponieważ, nie wpadliśmy na rzaden trop - odpowiedział Fabian.
- A portfel? - spytałam.
- Możesz go wziąść. Nie przyda nam się - odpowiedział Fabian i podał mi go. W środku były trzy zdjęcia Poppy, pana Clarka, moje. Zobaczyłam, że coś wystaje zza mojego zdjęcia. Wyjęłam karteczkę napisaną przez Jeroma.
- Patrzcie! Jerome zostawił kartkę w portfelu - wszyscy podeszli do mnie i Alfie zaczął czytać:
"Rufus planuje przetrzymywać mnie tutaj dopóki nie dostanie maski Anubisa. Pomóżcie mi, bo on mi grozi"
- To może być pułapka - przyznałam.
- Wracajmy do domu - powiedział Alfie i wyszliśmy z rowerowni.
Kiedy weszliśmy do Domu Anubisa podbiegł do nas Eddie i powiedział:
- Wiemy gdzie jest Jerome! Patricia wsadziła Rufusowi nadajnik do płaszcza kiedy była przez niego porwana.
- Patricia jesteś genialna! - krzyknęłam i rzuciłam się jej na szyję.
- Przecież wiem - powiedziała z lekkim uśmiechem.
- To gdzie jest? - spytał Fabian.
- Są w lesie za szkołą ale cały czas się przemieszczają - przyznała.
- Czyli jadą - powiedziała Amber.
- Jak myślisz gdzie? - spytał Fabian.
- Raczej za las. Jest tam stary budynek sądu. Całkowicie zniszczony i opuszczony - powiedziałam.
- Skąd wiesz? - spytała Amber.
- Byłam tam kiedyś z Mick'iem. Kiedy biegał. Stał tam wtedy taki czarny samochód...
- Rufus - dokończył za mnie Eddie.
- Od dawna ma tam swoją kryjówkę? - spytał Alfie.
- Kiedy go obserwowałam kręcił się koło szkoły. Rzadko tam bywa - powiedziała Patricia.
- Patricio jeśli zobaczysz, że staneli ty, Alfie i Fabian idźcie tam poszpiegować - powiedziałam.
- Ok a ty co będziesz robić? - spytał Fabian.
- Poszukam w internecie coś na temat Rufusa i będę obserwować gdzie jest. W nagłym przypadku skontaktuję się z wami - odpowiedziałam.
- Ty Amber idź do Niny i Joy. Ciężko im - przyznał Fabian.
- Ok - powiedziała i wyszła z domu.
- Staneli! Są już daleko za lasem. Przybliżę obraz - obraz pokazał stary budynek sądu.
- To idziemy - powiedziała Patricia.
- Do zobaczenia - odpowiedziałam a oni wyszli. Eddie zerwał się z kanapy ale zatrzymałam go ręką.
- Gdzie idziesz? - spytałam.
- Za nimi. Nie zostawię tak Patrici - przyznał i wybiegł z salonu.
- I to jest prawdziwa miłość - powiedziałam sama do siebie.


3 komentarze = ciąg dalszy  

Rozdział 41

Dziękuje za takie miłe komentarze i zapowiadam, że kiedy
powstaną wiadomości o 3 sezonie będę o nim pisać!

Rozdział 41

- Rufus chce się nimi polać żeby być nieśmiertelnym - stwierdziłam.
- Masz rację ale przecież już jest nieśmiertelny - powiedział Eddie.
- On jest niezniszczalny a nie nieśmiertelny - wytłumaczyłam.
- Co to za różnica? - spytała Patricia.
- Ludzie niezniszczalni są nie do zbicia, ale zawsze mają słaby punk. Nieśmiertelni nie mają takiego punktu. Możesz wbić mu nóż w serce a on przeżyje. U niezniszczalnych słabym punktem zazwyczaj jest serce - powiedziałam.
- Jak myślisz tylko o to mu chodzi? - spytała Patricia.
- Wątpię. Możliwe, że chce uzdrowić jeszcze kogoś - przyznałam.
- Może Senkharę. Może być dla niego przydatna - powiedziała Patricia.
- Patricia jesteś genialna! - krzyknęłam.
- Wiem, że jest - przyznał Eddie. Patricia usiadła koło niego i pocałowała go. 
- Tak właściwie to od kiedy jesteście parą? - spytałam.
- Od 2 miesięcy - pochwalił się Eddie.
- Szkoda, że Jeroma tu nie ma - przyznałam.
- Zadzwonię do Amber może już znaleźli kryjówkę Rufusa - powiedziała Patricia i poszła do kuchni. Nagle do salonu wbiegła Poppy.
- Pamiętasz jak mówiłam, że mojego tatę wypuszczają z więzienia? - spytała.
- Oczywiście - odpowiedziałam.
- Po jutrze ma proces w sądzie i muszę napisać jakąś przemowę!
- Na co czekasz? - spytałam.
- Musisz mi pomóc. Jestem podekscytowana i nie mogę się skupić - przyznała.
- Napisz dlaczego uważasz, że powinni go uwolnić i o tym jak się sprawuje - zaproponowałam.
- Dobry pomysł! - odpowiedziała, przytuliła mnie i wyszła.
- Kto to? - spytał Eddie.
- To młodsza siostra Jeroma, Poppy - odpowiedziałam.
- Patricia! - do salonu wbiegła Amber w podartej bluzce i z ranami na twarzy.
- Co ci się stało? - spytała Patricia wychodząc z kuchni.
- Wiemy gdzie jest kryjówka Rufusa, ale przez ciebie uciekł! - krzyknęła.
- Jak to przeze mnie? - spytała oburzona Patricia.
- Rufus usłyszał jak dzwonisz i gonił nas chyba przez godzinę. Później wziął Jeroma i pojechał w stronę lasu - wydyszała.
- WoW! Dużo nas ominęło - zażartował Eddie.
- Eddie zamknił się! - krzyknęła Amber.
- Amber! - krzyknął Alfie wbiegając do salonu. Wyglądał jeszcze gorzej niż Amber. Na głowie miał wielką ranę.
- Alfie co ci się stało? - spytałam.
- Rufus rzucił mną w śmietnik. Lepiej nie pytać - powiedział.
- Gdzie Fabian? - spytał Eddie.
- Pobiegł do szpitala wspierać Ninę - odpowiedziała Amber.
- Jak z Jerome'm? - spytałam.
- Alfie! - krzyknęła Amber.
- Co znowu? - spytał oburzony.
- Jesteś mokry od potu i ochydnie widać twój tłuszczyk - powiedziała i poklepała go po brzuchu.
- Ja jestem chudy! Mam tego dość - krzyknął i wyszedł.
- Gdzie Rufus miał kryjówkę - spytałam Amber.
- W starej rowerowni obok szkoły - odpowiedziała.


3 komentarze = ciąg dalszy