środa, 29 lutego 2012

Rozdział 35

Rozdział 35

Mężczyzna w masce zaprowadził mnie do pokoju za salą filmową. Jerome przez cały czas próbował odciągnąć mnie od tego faceta.
- Ty nie będziesz mi potrzebny - powiedział mężczyzna i Jerome zniknął. Byłam zahipnotyzowana więc nie przejmowałam się niczym wokół. 
- Mam propozycję. Pomóż mi odzyskać kielich Ank. Musisz go znaleźć w tydzień. Przyjmujesz propozycję? - spytał.
- Przyjmuje - odpowiedziałam bez namysłu. Facet wypuścił mnie z pokoju i pomachał mi ręką przed twarzą.
- Jeśli ci się nie uda twoja największa miłość zginie! - powiedział i poprowadził mnie z powrotem do sali kinowej.
- Jesteś nareszcie! - krzyknął Jerome i przytulił mnie. Byłam kontrolowana, ale w głębi chciałam się z tego wyrwać i powiedzieć Jerome'owi całą prawdę, ale nie potrafiłam.
- Nie musiałeś się martwić. Załatwiłam tego faceta słowem "Senkhara". Wymiękł totalnie! - krzyknęłam.
- Jakoś dziwnie mówisz Maro. Wszystko dobrze? - spytała Patricia.
- Tak oczywiście. Wyluzuj troche!
- Dobraaaa może już chodźmy - zaproponował Jerome. Przez całą drogę do Domu Anubisa patrzyłyśmy na siebie z Patricią oburzonym wzrokiem. Czułam, że facet w masce chce wszystkich do mnie zrazić żeby nie chcieli mi pomóc.
- Idę porozmawiać z Joy - oznajmiła Patricia i weszła po schodach na górę. 
- Możemy chwilę porozmawiać? - spytał Jerome.
- Nie mam czasu gościu. Do jutra i lepiej na siebie uważaj! - odpowiedziałam grożąc mu palcem. Poszłam do pokoju Niny. Na łóżku siedziała Amber i czytała jakieś czasopismo.
- Hej! Mam pytanie. Gdzie schowaliście w zeszłym roku kielich Ank?
- Nie wiem. Spytaj Ninę - zaproponowała. Chwyciłam ją za bluzkę i krzyknęłam:
- Gadaj bo inaczej stanie ci się krzywda!
- Dobra! Jest schowany w skrzyni w szkolnej sali gimnastycznej.
- Dziękuje! Oszczędze cię... teraz! - powiedziałam i zaczęłam się śmiać demonicznym śmiechem. Puściłam Amber i wyszłam z Domu Anubisa. Skierowałam się do szkoły a kiedy do niej doszłam, weszłam przez uchylone okno łazienki męskiej. Przeszłam do sali gimnastycznej i kopniakiem otwarłam skrzynie.
- Co ty tu robisz? - spytał ktoś obok. W kącie stała Nina i płakała.
- Chciałam zobaczyć ten legendarny kielich Ank. Nie martw się. Zaraz z tąd pójdę... ale z kielichem - dodałam pod nosem.
- Dobrze, ale nie dotykaj go - powiedziała. Nagle ktoś wyskoczył z kąta, zwalił Ninę na ziemię, wziął kielich ze skrzyni i porwał także mnie.


3 komentarze = ciąg dalszy  

poniedziałek, 27 lutego 2012

Rozdział 34

Rozdział 34

- Amber nie przejmuj się, ponieważ na twarzy Alfie'go był kawałek tortu i bawiliśmy się w zlizywanie go - wytłumaczyła Piper. Amber patrzyła się na nią głupkowato, ale po chwili powiedziała:
- Super pomysł. Mogę spróbować?
- Pewnie. Chodź do nas! - powiedziała Piper z sztucznym uśmiechem. Przez następną godzinę dawali sobie kawałki ciastek i zlizywali je sobie z twarzy. Postanowiłam pójść do Eddie'go trochę porozmawiać. Siedział na łóżku i trzymał za rękę Patricie która stała nad nim.
- Nie będę wam przeszkadzać - powiedziałam i wyszłam. Następnie poszłam do Micka, ale całował się właśnie z Joy.
- Mogłabyś wyjść? - spytał Mick.
- No pewnie. Oczywiście jesteście zajęci! - powiedziałam sarkastycznie i wyszłam. Zamykając drzwi wpadłam na Jeroma.
- Witaj - powiedział i poszedł do salonu.
- Czyli wszyscy są zajęci - stwierdziłam i wróciłam do siebie.

Świt, mój pokój

- Wstawaj! Czemu ostatnio tak długo śpisz? - spytała Patricia, potrząsając mną.
- Jest 8 rano! Jakie późno? Jest świt!
- Sorry! Myślałam, że jest 12. Ostatnio wszystko mi się myli. Nie śpie już od godziny - przyznała.
- Chcesz iść dzisiaj ze mną i Jerome'm do kina, na "Igrzyska Śmierci". Możesz zabrać ze sobą Eddie'go - zaproponowałam.
- Chętnie pójdę, ale sama. Pokłóciłam się z Eddie'm.
- O co?
- Pomylił się i pocałował Piper zamiast mnie. Zaczyna mnie to wkurzać, że jesteśmy bliźniaczkami. To mi tylko utrudnia życie - wyznała.
- Pogódź się z Eddie'm. Nie chciał nic złego. Ja sama wczoraj nakrzyczałam na Piper, bo pocałowała Alfie'go w policzek - powiedziałam.
- Wiesz masz rację. Nie mogę się na niego gniewać za zwykłą pomyłkę. Dziękuje ci za radę - powiedziała i przytuliła mnie.
Wyszła z pokoju a ja wybiegłam za nią:
- Może nei teraz Patricia. Jest 8:30. Wszyscy śpią - krzyknęłam za nią.
- Teraz pewnie już nie! - krzykneła i zbiegła na dół. Uśmiechnęłam się do siebie i poszłam się przebrać. W południe poszłam na śniadanie. Wszyscy siedzieli już przy stole.
- Witaj kochanie - powiedział Jerome i pocałował mnie w policzek.
- Nie umiesz powiedzieć "cześć", zawsze mówisz "witaj - powiedziałam.
- Byłem wychowywany wśród kulturalnych ludzi. Nie podoba ci się to? - odpowiedział.
- Wręcz przeciwnie. To słodkie - powiedziałam i pocałowałam go.
- Widzimy się o 16:00.
- Do zobaczenia - po śniadaniu do Domu Anubisa przyszła Poppy i zrobiłyśmy dziewczęcy maraton horrorów. Oglądałyśmy filmy aż wreszcie spojrzałam na zegarek i zobaczyłam że mam 15 minut do wyjścia z Jerome'm.
- Muszę biec dziewczyny!
- Miłej zabawy Maro! - krzykneły wszystkie a ja zbiegłam na dół.
Jerome już tam czekał.
- Przepraszam za spóźnienie - powiedziałam i wyszliśmy do kina.
Film był świetny ale zdarzyło się coś strasznego. Na ekranie pokazał się obraz dziwnego mężczyzny w masce. Facet zrobił się mniejszy i wyszedł z ekranu. Podszedł do nas a Patricia zaczeła krzyczeć:
- Chodźcie do mnie! Nie zrobie wam krzywdy - powiedział i coś kazało mi za nim iść.








3 komentarze = ciąg dalszy


 

niedziela, 26 lutego 2012

Rozdział 33

Rozdział 33

- Tęskniłam za wami wszystkimi! - krzyknęła Nina i rzuciła się nam kolejno na szyje. Zatrzymała się przy Fabianie i spojrzała mu w oczy. Fabian wyglądał jakby znalazł się w siódmym niebie. Nina przyciągnęła go do siebie i pocałowała go.
- WooooooooW - krzykneli wszyscy. Mick stał na uboczu i flirtował z... Joy! Ucieszyłam się, bo wreszcie się ode mnie odczepił. Podszedł do mnie Jerome i powiedział:
- Znalazł miłość swojego życia co?
- Taaaa. Ja znalazłam już swoją - przyznałam, przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam.
- Ja też ją znalazłem - powiedział i zaczeliśmy się śmiać. Dopiero teraz zobaczyłam, że włączyli muzyke i wszyscy wokół nas zaczeli tańczyć. 
- Zatańczysz? - spytał Jerome. Chwycił mnie za rękę i poprowadził na parkiet. Tańczyliśmy pół godziny aż do pokoju wszedł Victor:
- Co wy tu robicie? Wyłączcie tą muzykę natychmist! Jest już dzięsiąta więc do łóżek! Wszyscy!
- Da nam pan jeszcze 5 minut? - spytałam.
- Dobrze. Pięć minut, ale ani sekundy więcej - odpowiedział i wyszedł.
- Mam pomysł. Jeśli chcecie możemy zrobić "Między pokojową wymianę par".
- Czyli co? - spytała Amber.
- Czyli do pokoju Amber przeszedłby Alfie a Nina do Fabiana. Ja poszłabym do Jeroma a Eddie do Patrici. Mick i Joy mogą spać razem w jej pokoju - wytłumaczyłam.
- Kto jest za? - spytał Jerome. Wszyscy podnieśli ręce i rozeszliśmy się do pokoji. Ja poszłam za Jeromem do jego pokoju.
- To był dobry pomysł - przyznałam. Do północy tańczyliśmy do muzyki na słuchawkach i kilka razy mieliśmy wybuch śmichu. Po północy przyszli do nas Nina i Fabian i balowaliśmy do rana. Poszliśmy na śniadanie około godziny 11. Na szczęście była sobota i nie musieliśmy iść do szkoły. 
- Pójdziemy dzisiaj na spacer albo do kina? - spytał mnie Jerome przy śniadaniu.
- Raczej do kina. A na co?
- Możemy na "Igrzyska Śmierci" albo "Podróż na Tajemniczą Wyspę". Wybór należy do ciebie - powiedział.
- Kochany jesteś. Lepsze "Igrzyska Śmierci".
- To widzimy się o 18:30 w hollu.
- Do zobaczenia - powiedziałam i pocałowałam go. Poszłam do pokoju. Na łóżku siedziała Patricia i całowała właśnie Alfie'go w policzek.
- Patricia! Co ty robisz? - krzyknęłam.
- To ja Piper. To tylko przyjacielski pocałunek - odpowiedziała. Do pokoju weszła Amber.
- Co się tu dzieje? - spytała.




3 komentarze = ciąg dalszy
  

Rozdział 32

Rozdział 32

- W takim razie miło mi cię poznać Piper. Jestem Mara Jaffray, przyjaciółka Patrici. Chętnie przyjmę cię do naszego pokoju - odpowiedziałam. Piper wydała mi się całkiem sympatyczna, ale była ona totalnym przeciwieństwem Patrici. Miała na sobie białą koszulę z falbankami, fioletową spódnicę za kolana i żółte buty na obcasie. Jednym słowem wyglądem przypominała Amber.
- Dziękuje ci bardzo - powiedziała i przytuliła mnie. Odwzajemniłam uścisk. 
- Kiedy przyjechałaś? - spytała Patricia. 
- Godzine temu. Na początku byłam u pana Sweeta bo musiał przydzielić mnie do któregoś z domów - odpowiedziała Piper.
- Witamy w Domu Anubisa! - krzyknęła Patricia i przytuliła siostrę.
- Stęskniłam się za tobą Patricia.
- Ja za tobą też Piper.
 Nagle ktoś poklepał mnie po ramieniu. Odwróciłam się i zobaczyłam Micka.
- Już jesteś? - spytałam. Pokiwał głową na "tak" i wbrew mojej woli, pocałował mnie. Odepchnęłam go nogą i krzyknęłam:
- Mam chłopaka ty świnio. Już o tym rozmawialiśmy.
- Wiem, ale kocham cię Maro! - wyznał. Popatrzyłam mu w oczy i powiedziałam:
- Ja ciebie nie kocham. Skrzywdziłeś mnie!
- Czego ja nie mam co ma Jerome? - spytał.
- Jerome mnie szanuje a ty nie. Nie obchodzi cie co myślę i co czuję. Nie wiem dlaczego z tobą chodziłam. Teraz kocham Jeroma - powiedziałam.
- A ja ciebie - usłyszałam za mną. W korytarzu prowadzącym na strych stał Jerome.
- Długo tu stoisz? - spytałam.
- Jakąś godzinę - przyznał.
- Po co?
- Chciałem zobaczyć kogo spławisz. Mnie czy jego - pokazał Micka i chwycił mnie za rękę. 
- Naprawdę myślałem, że wygram z takim mięczakiem jak Jerome - powiedział Mick. Jerome rzucił się na Micka ale powstrzymałam go w ostatniej chwili:
- Przestańcie! To nie ma sensu. Mick przecież wiesz, że mnie straciłeś. Ty Jerome wisz, że mnie nie stracisz.
- Dziękuje - powiedział Jerome i pocałował mnie. Mick odwrócił wzrok i spytał:
- Po co mnie tu ściągnęłaś?
- Jesteś potrzebny nam wszystkim. Jeśli chcesz uratować Ninę musisz pójść ze mną - powiedziałam i poprowadziłam go do piwnicy. Stanęłam przed prochem który został z Senkhary i krzyknęłam:
- Senkharo! Chodź do nas!
- Czemu mnie wzywałaś? - spytała pojawiając się przede mną. 
- Mam dla ciebie niespodziankę - chwyciłam Micka i postawiłam go przed Senkharą. Mick spojrzał na nią podejrzliwie i powiedział:
- Znam cię. Widziałem cię dzień przed wyjazdem do Australi. Sprzedałaś mi te torbę. Co z nią jest?
- Dałam ją właśnie tobie, bo nie sądziłam, że wrócisz. Twoim zadaniem jest zabić mnie - przyznała i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem.
- Czemu przyjmujesz to z takim spokojem? - spytałam.
- Nie oprę się uczuciu miłości. Zabij mnie wreszcie - powiedziała do Micka. Otworzył torbę i wyjął z niej brązowy woreczek. Wysypał zawartość na swoją dłoń. Był to złoty piasek.
- Co to? - spytał Jerome. 
- To dusza waszej koleżanki. Posyp mnie tym piaskiem a umrę.
- Mam to zrobić? - spytał mnie Mick.
- Tak! Na co jeszcze czekasz? - krzyknęłam. Mick rzucił piaskiem w ducha Senkhary. Zniknęła a z piasku uformował się duch Niny i wyleciał z piwnicy. Chwyciłam Jeroma za rękę i pobiegliśmy do salonu. Fabian siedział oszołominy na sofie a obok niego siedziała Nina. Uśmichnęła się do mnie i podeszła do nas. 
- Witaj znowu! - powiedziałam i rzuciłam się jej na szyje.


3 komentarze = ciąg dalszy  

Rozdział 31

Rozdział 31

- Wyszło świetnie - przyznałam. Siedzieliśmy w pokoju Jeroma i oglądaliśmy zdjęcia z naszych sesji. Jerome siedział obok mnie na łóżku i cały czas się śmiał.
- Sibuna! Już! - krzyknęła Patricia wchodząc do pokoju. Poszliśmy za nią do pokoju Amber. Nina leżała na swoim łóżku, ale nie oddychała. Fabian siedział przy niej i płakał.
- Ooona nie umarła? - zająknęłam się. Fabian popatrzył na mnie załamanym wzrokiem i popłakał się jeszcze bardziej.
- Nie wymawiaj przy nim słowa "umarła" - szepnęła mi na ucho Joy. 
- Co ty tu robisz? - spytałam zaskoczona.
- Już od dawna jestem w Sibunie. W zeszłym roku byłam "wybraną" - odpowiedziała. Zauważyłam, że w pokoju stał jeszcze Eddie.
- A ty co tu robisz? - spytałam go.
- Patricia wszystko mi opowiedziała.
- Czyli wszyscy jesteśmy w Sibunie? - spytałam jak najgłośniej.
- Tak! - krzykneli wszyscy. 
- Po co tu przyszliśmy? - spytała Amber.
- Musimy odnaleźć tą rzecz która zniszczy Senkhare na zawsze. Co to może być? - powiedział Fabian.
- A może to nie rzecz tylko uczucie? - zaproponował Eddie.
- Brawo! Jesteś tu pierwszy raz a już masz genialne pomysły - Alfie poklepał go po ramieniu.
- Ale jakie uczucie? - spytała Amber.
- W kreskówkach, zawsze uczucie miłości niszczyło czarne charaktery - powiedział Jerome.
- Jesteś genialny! Ale dllaczego jeszcze nie umarła? Przecież zawsze kiedy się z nią widzieliśmy byliśmy razem - powiedziałam pokazując na mnie i Jeroma i na Amber i Alfie'go.
- Możliwe. Może jednak chodzi o przedmiot albo...
- ...człowieka - dokończyłam za Jeroma. Wszyscy pokiwali głowami.
- O jakiego człowieka może chodzić? - spytała Amber.
- O kogoś kto nigdy nie widział Senkhary i nie miał związku z Sibuną. Czyli... Mick! - po tych słowach wyjęłam telefon i napisałam do Micka
- "Potrzebujemy cię" - po minucie dostałam odpowiedź:
- "Nie chce do was wracać"
- "Ale musisz!"
- "Nie będę się z tobą kłócił. Przyjadę jutro rano"
- "Dziękuje ci"
- "Kocham cię" - odpisał.
- "A ja ciebie NIE" - kiedy skończyłam rozmowę z Mick'iem powiedziałam wszystkim o jego przyjeździe. Jerome nie wydawał się zadowolony. Kiedy wyszliśmy z pokoju Amber spytałam go:
- Co ci jest?
- Nie lubie Micka. Raz mi cię odebrał i nie chce powtórki z rozrywki - odpowiedział Jerome. Stanęłam przed nim i pocałowałam go. 
- Teraz mi wierzysz? Nie wrócę do Micka. Już dwa razy mnie skrzywdził a ty ani razu - powiedziałam.
- Wierze ci. Kocham cię - powiedział, pocałował mnie i poszedł do swojego pokoju. 
- Jesteście naprawdę dobraną parą - powiedział któs za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam Patricię.
- Dzięki. Ty z Eddie'm też jesteście dobraną parą - przyznałam.
- Kto to Eddie? - spytała.
- Przecież to twój chłopak! - krzyknęłam.
- Ja nie mam chłopaka - nagle za nią pojawiła się druga Patricia.
- Co ci się stało? Dziwnie wyglądasz - przyznała druga Patricia.
- Aaale... ale - zająknęłam się pokazując palcem raz jedną, raz drugą Patricię.
- Będzie spać w naszym pokoju. Ok? - spytała druga Patricia.
- Ale was są dwie! - powiedziałam.
- Nie przedstawiłam się. Jestem Piper Williamson. Bliżniaczka Patrici - powiedziała pierwsza.


3 komentarze = ciąg dalszy






    

piątek, 24 lutego 2012

Rozdział 30

Rozdział 30

W salonie siedział Fabian, Amber, Alfie i Joy.
- Gdzie Jarome? - spytałam.
- U siebie w pokoju. Czemu pytasz? - odpowiedział Fabian.
- Sibuna! Już! - w tym momencie do salonu weszła Patricia, niosąc Nine.
- Co jej się stało?! - krzyknął Fabian. Podbiegł do niej i pogłaskał ją po policzku. Patricia położyła Ninę na sofie a Fabian usiadł obok i popłakał się. Położyłam mu rękę na ramieniu i poszłam do pokoju Jeroma.
- Witaj Maro - powiedział na powitanie i pocałował mnie w policzek. Nie miał już zmarszczek, Neftyda już go uleczyła. Nagle obok łóżka Alfiego pojawiła się Senkhara ale nie w całości. Widać było tylko górną połowę jej twarzy i nogi. 
- Wyglądasz o wiele lepiej niż pół godziny temu w piwnicy - powiedziałam drażliwie.
- Już się mnie nie boisz malutka? - spytała.
- Neftyda zamieniła cię w proch! Czemu mam się ciebie bać?
- Nie zniszczyła mnie całej! Tylko jedna rzecz może zniszczyć mnie całkiem - odpowiedziała Senkhara i zniknęła.
- O co ci chodziło z piwnicą i... Neftydą? - spytał Jerome. Opowiedziałam mu całe zdarzenie.
- Musimy znaleźć tą rzecz która może ją zniszczyć! - krzyknął i pocałował mnie. Nasz pocałunek przerwały wibracje w moim telefonie.
- Przepraszam - powiedziałam, wyciągając telefon.
- "Nie uwierze ci! Ty i Jerome? To śmieszne! Wyślij mi zdjęcie pocałunku." - Mick odpisał na naszą sesję. Nagle olśniło mnie.
- "Czy ty nie jesteś w Domu Anubisa? - odpisałam. Minutę później dostałam odpowiedź:
- "Nie. Wyjechałem z powrotem do Australii. Nudno tam u was było."
- Z kim tak piszesz? - spytał Jerome. Oderwałam wzrok od telefonu i spojrzałam na Jeroma.
- Z Mickiem. Odpisał na zdjęcia - odpowiedziałam.
- I co?
- Muszę wysłać zdjęcie naszego pocałunku. Inaczej nie uwierzy.
- Jesteśmy umówieni na jutro po szkole - powiedział Jerome.
- Co?! Zgadzasz się na to?
- Pewnie! Będzie zabawa - odpowiedział.
- Kocham cię - powiedziałam i wyszłam z pokoju. Wróciłam do salonu. Nina cały czas leżała na sofie z zamkniętymi oczami.
- Nie obudziła się! Co jej jest?! - krzyknął Fabian.
- To przez Senkhare. Nina nie odzyska przytomności dopóki nie zabijemy Senkhary - powiedziałam.
- Nie zabiłyśmy jej? - oburzyła się Patricia.
- Niestety nie.


Szkoła, po lekcjach.
- To co zaczynamy? - spytałam Jeroma.
- Oczywiście kochana - odpowiedział i zaczeliśmy sesję.


    

3 komentarze = ciąg dalszy

wtorek, 21 lutego 2012

Rozdział 29

Rozdział 29 + zdjęcia

Wybiegłam z ich pokoju i pobiegłam do salonu. Siedziała tam Joy i... Mick!
- Wróciłem mała - powiedział i pocałował mnie. Wyrwałam się i krzyknęłam:
- Co ty tu robisz? 
- Przyjechałem na miesiąc żeby trochę odpocząć. A co? - spytał.
- Nie pamiętasz co powiedziałam: "Odczep się i już nigdy się do mnie nie odzywaj! Z nami koniec! - spytałam ironicznie.
- Myślałem, że mamy to już za sobą.
- Nie! Nie mam zamiaru ci wybaczyć! A w ogóle to mam chłopaka! - krzyknęłam. Mick zaczął się śmiać. Kiedy zobaczył moją zdziwioną minę, spoważniał i powiedział:
- A kto to? Pewnie jakiś idiota.
- To Jerome! - odpowiedziałam.
- Taaaa czyli idiota - zaśmiał się a ja prawie doszłam do szału. Nagle do pokoju wszedł Jerome. Miał już normalną, piękną twarz.
- O wilku mowa - powiedziałam a Mick zrobił urażoną minę. Popatrzyłam na Jeroma ale jego już nie było.
- Gdzie on jest? - spytał Mick.  Z piwnicy dobiegł krzyk Patrici.
Pobiegłam do drzwi od piwnicy i wywarzyłam je jednym kopnieciem. W takich chwilach zawsze ma się dużo siły. Zbiegłam na dół i zobaczyłam Senkharę-Ninę walczącą z Rufusem Zeno. Patricia im kibicowała.
- O co chodzi? - spytałam.
- Rufus zdradził Senkharę więc ona chce go zabić - napisała Patricia. Chwyciłam medalion i powiedziałam:
- O bogini Neftydo przybądź nam na pomoc. Ej ja słyszę! 
- Maro! Skup się - napisała Patricia.
- Neftydo pomóż nam!
W sali rozbłysło dziwne, niebieskie światło i Rufus wpadł do kuli wody. Obok stała bogini o pięknych, kasztanowo - rudych włosach i czarnych oczach. Miała na sobie egipską tunikę koloru wody. Rufus rozpłynął się razem z wodną kulą a Senkhara rozdzwoiła się. Nina upadła na podłogę a duch Senkhary rozpadł się na kawałki. 
- To ja, Neftyda - powiedziała bogini i dotknęła mojego przedramienia. Tatuaż z maską zniknął a pojawiła się głowa łasicy - znak Neftydy. 
- Co z naszymi chorobami? - spytałam.
- Zostaną uleczone. Najdłużej potrwa leczenie Amber i Alfiego.
- Czemu Amber? 
- Ponieważ stała się staruszką zamiast Jeroma - odpowiedziała Neftyda.
- A odzyskała wzrok? - spytała Patricia. Odzuskała już głos.
- Tak. Dziewczynki muszę już lecieć na wywiadówkę. Tym znakiem oficjalnie uznałam cię za swojego przodka - po tych słowach zniknęła a my wróciłyśmy do salonu ogłosić zebranie Sibuny.


Teraz zdjątka:










3 komentarze = ciąg dalszy